Durszlak.pl


free counters





Dolci

piątek, 29 marca 2013

    Nie baranek i nie zajączek, ale gołąb jest we Włoszech symbolem Wielkanocy. Od najdawniejszych czasów gołąb symbolizuje pokój i odrodzenie.

   Według Księgi Rodzaju gołębica wypuszczona z Arki przez Noego powróciła z gałązką oliwną w dziobie. Stała się ona znakiem pojednania między Bogiem a Jego Ludem.

    Włoska legenda mówi, że tradycja wypiekania La Colomba sięga VI wieku. Wtedy to po raz pierwszy słodki chleb w kształcie gołębia mieszkańcy Pawii ofiarowali królowi Longobardów Albionowi, któremu po trzech latach latach oblężenia, w przeddzień Wielkanocy udało się wejść do miasta. Po spróbowaniu ciasta król złożył obietnicę: "Na cześć tych gołębi, będę szanować to miasto i jego mieszkańców". 

    W latach trzydziestych XX wieku firma Motta zaczęła w okresie wielkanocnym produkować ciasto w kształcie gołębia, używając tej samej taśmy produkcyjnej, która wykorzystywana jest do produkcji bożonarodzeniowego panettone. Kilka lat później produkcję wprowadziła także firma Vergani.

    Dziś mało kto piecze La Colomba w domu, bo proces jej przygotowania jest czasochłonny, a przed Wielkanocą można ją kupić w każdym sklepie we Włoszech. Ale myślę, że warto podjąć ten wysiłek, bo smak ciast z masowej produkcji nie umywa się do domowych wypieków.

 

La Colomba di Pasqua

 


Składniki:

550 g mąki tortowej ekstra

5 g drożdży instant

1 łyżeczka miodu

180 ml mleka

180 g cukru

250 g masła

120 g kandyzowanych skórek cytrusowych

5 s soli

6 żółtek

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (może być pół laski wanilii lub torebka cukru z prawdziwą wanilią)

2 białka

80 g cukru pudru

80 g mielonych migdałów

1 łyżka migdałów w płatkach

1 łyżeczka cukru granulowanego

Przygotowanie:

1. 50 gramów mąki wymieszać z drożdżami, dodać 50 ml ciepłego mleka i miód. Zagnieść, uformować kulkę, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę.

2. Dodać 80 ml ciepłego mleka i 100 g mąki. Zagnieść i odstawić na godzinę.

3. Do wyrośniętego ciasta dodać 150 g mąki, 80 g cukru, 50 ml ciepłego mleka, zagniatać ciasto przez około 10 minut. Dodać 80 g masła pokrojonego na małe kawałki i ugniatać jeszcze przez 5 minut. Przykryć i odstawić na dwie godziny.

4. Dodać sól, 100 g cukru, wanilię, żółtka, 200 g mąki i wyrobić gładkie ciasto. Następnie dodać pozostałe masło pokrojone na małe kawałki i wyrabiać tak długo, aż ciasto będzie gładkie i sprężyste. Na koniec dodać skórki cytrusowe.

5. Podzielić ciasto na dwie części i umieścić w dwóch foremkach w kształcie gołębia (do kupienia tutaj). Odstawić na całą noc.

6. Nagrzać piekarnik do 200 stopni. Białka utrzeć z cukrem pudrem, dodać mielone migdały. Polewą posmarować wyrośnięte ciasto, posypać płatkami migdałowymi i cukrem granulowanym. Wstawić do nagrzanego piekarnika. Po 10 minutach obniżyć temperaturę do 180 stopni. Piec kolejne 30-40 minut.

Buon appetito e Buona Pasqua!

 

la colomba

 

la colomba1

 

la colomba2

 

10:46, alicjajulia , Dolci
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 lutego 2013

    Chiacchiere to po włosku pogaduszki. Tak Włosi nazywają kawałki ciasta smażone w głębokim tłuszczu i posypane cukrem pudrem. Te pyszne słodkości mają wiele innych nazw regionalnych, czasem dość dziwacznych. Kłamstwa, szmaty, sałaty, kokardy to tylko niektóre z nich.

   Tradycja przygotowywania smażonych ciastek w okresie karnawału ma swoje korzenie w starożytności. Choć karnawał jest ściśle związany z chrześcijaństwem, jest czasem zabaw poprzedzającym Wielki Post, to sposób jego obchodzenia ma swoje źródło w świętach pogańskich, związanych z kultem płodności i kultem agrarnym. W czasie festiwali na cześć bogini Izydy, czy saturnaliów, spożywano duże ilości frictillia, ciastek smażonych w tłuszczu wieprzowym.

    Dziś dla chrześcijan rozpoczyna się okres Wielkiego Postu, po włosku Quaresima. Może wspomnienie słodkich, chrupiących chiacchiere pomoże przetrwać czterdzieści cztery chude, postne dni.

 

Chiacchiere,

czyli w włoskie faworki


Składniki:

500 g mąki pszennej

3 jajka

1 żółtko

50 g masła

70 g cukru

50 ml grappy lub brandy

szczypta soli

płaska łyżeczka proszku do pieczenia

łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub torebka cukru z prawdziwą wanilią)

olej do smażenia

cukier puder do posypania

Przygotowanie:

  1. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, dodać sól, cukier, miękkie masło, jaja i żółtko, wanilię i grappę. Zagnieść ciasto, ugniatać około 10 minut, aż będzie sprężyste. Odstawić na co najmniej 30 minut w chłodne miejsce.
  2. Wałkować na grubość około 2 mm. Przy pomocy radełka wycinać prostokąty, na każdym zrobić dwa krótkie nacięcia.
  3. Smażyć na złoty kolor. Osuszać na papierowym ręczniku.
  4. Po przestudzeniu posypać cukrem pudrem.

Buon appetito!

  

chiacchiere

11:29, alicjajulia , Dolci
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 stycznia 2013

    Marek Poncjusz Katon, żyjący na przełomie III i II wieku p.n.e polityk, pisarz i mówca rzymski zapisał się na kartach historii, jako zaciekły wróg Kartaginy. Słynął on z tego, że każdą mowę wygłaszaną w senacie kończył słowami:  Ceterum censeo Carthaginem esse delendam  ("A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć").  Nie doczekał on zagłady znienawidzonego miasta-państwa. Zmarł w 149 r. p.n.e., trzy lata przed zburzeniem Kartaginy przez Rzymian. Kato starszy pozostawił po sobie wiele dzieł, był autorem pierwszej rzymskiej encyklopedii Praecepta ad filium („Nauki dla syna”), a także podręcznika prowadzenia posiadłości ziemskiej De agri cultura („O gospodarstwie wiejskim”). Jest to najstarsze dzieło, pisane po łacinie prozą, które w całości przetrwało do czasów współczesnych. Zawiera ono wiele przepisów kulinarnych, a wśród nich sposób przygotowania globuli, kuleczek z ciasta smażonych w głębokim tłuszczu. Te pierwsze pączki sporządzano zagniatając mąkę orkiszową z odciśniętym zsiadłym mlekiem, a po usmażeniu polewano miodem. Zajadano się nimi w trakcie obrzędów na cześć Dionizosa, tzw. bachanaliów, organizowanych na początku wiosny.  Obrzędy te z czasem przerodziły się w rozpustne orgie, przez co senat zakazał ich obchodów w 186 r. p.n.e.

    Pączki z ciasta drożdżowego prawdopodobnie pochodzą z Austrii i Niemiec. Jedna z teorii mówi, że już w XIII wieku zaczęto je wypiekać w kuchniach klasztornych w ostatnich dniach karnawału, aby nabrać sił przed Wielkim Postem. Według innych źródeł pączek, jakiego znamy dzisiaj, po raz pierwszy został usmażony we Wiedniu w XVII wieku, przez niejaką Cecylię Krapf, której to pączki mają zawdzięczać swoją niemiecką nazwę – Krapfen.  Berlińczycy natomiast dzierżą palmę pierwszeństwa, jeżeli chodzi o nadziewanie pączków dżemem.

    Do Włoch pączki trafiły przez Trydent-Górną Adygę, który na przestrzeni wieków należał kolejno do Bawarii, Austrii i Włoch. Stamtąd zwyczaj smażenia słodkich kul z ciasta drożdżowego rozprzestrzenił się na cały kraj. W północnych regionach Italii używa się niemieckiej nazwy Krapfen i najczęściej  nadziewa je marmoladą.  Na południu kraju można spotkać się z określeniem bombolone lub bomba, a popularnym nadzieniem jest krem waniliowy.  



 

Bomboloni con crema pasticcera, 

czyli pączki z kremem

 

Składniki:

500 g mąki tortowej

5 g drożdży instant (1 1/2 łyżeczki) lub 12 g drożdży świeżych

200 ml mleka

50 g cukru

2 jajka

100 g masła w temperaturze pokojowej

szczypta soli

skórka otarta z połowy cytryny

1/2 litra crema pasticcera (przepis)

olej do smażenia

cukier do obsypania

Przygotowanie:

1. Wymieszać drożdże z mąką. Jeżeli używamy świeżych drożdży to należy je rozpuścić w kilku łyżkach ciepłego mleka.  Do mąki z drożdżami dodać cukier, sól, skórkę z cytryny. Dodać lekko roztrzepane jajka i podgrzane mleko (ewentualnie rozpuszczone drożdże). Ugniatać ciasto przez około 10 minut ręcznie lub przy pomocy robota kuchennego z hakiem do wyrabiania ciasta.

2. Dodawać po kawałeczku masło dalej zagniatając. Kolejne porcje masła należy dodawać wtedy, gdy poprzednia całkowicie się wchłonie. Zagniatać ciasto aż zacznie "odchodzić" od ścianek miski.

3. Ciasto przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 3 godziny.

4. Przygotować krem, odstawić do schłodzenia.

Gdy ciasto podwoi objętość wałkować delikatnie na grubość 2 cm. Starać się nie ugniatać już ciasta. Wykrawać kółka o średnicy 8 cm, układać na tacy przykrytej pergaminem oprószonym mąką. Przykryć i odstawić na godzinę.

5. Smażyć na oleju rozgrzanym do 170 stopni obracając kilkakrotnie. Wyjmować łyżką cedzakową i odsączać na papierowym ręczniku.

6. Gdy przestygną obtoczyć w cukrze i przy pomocy szprycy napełnić kremem.

Buon appetito!

 

bomboloni

  



20:57, alicjajulia , Dolci
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 21 stycznia 2013

    Technika zawiodła, czas sięgnąć do tradycji. Nasz nowoczesny ekspres ciśnieniowy musiał pojechać na wycieczkę do serwisu, wymaga wymiany uszczelek i dokręcenia paru śrubek. I jak tu żyć bez porannego cappuccino i popołudniowego espresso?

   Na szczęście Alfonso Bialetti podarował światu Mokę. Jest to ekspres niskociśnieniowy do kawy, produkowany we Włoszech, w niezmienionej formie, od osiemdziesięciu lat. Charakterystyczny kanciasty kształt Moki znany jest na całym niemal świecie. To proste urządzenie składa się z kilku raptem elementów: dolnego zbiornika, dwóch filtrów, uszczelki i górnego pojemnika. Klasyczny model wykonany jest z duraluminum, a uchwyty z bakelitu. Obecnie coraz częściej spotkać można kawiarki ze stali, w różnych wersjach kolorystycznych, a także przystosowane do używania na płycie indukcyjnej.

    Moka to podstawowy element wyposażenia niemal każdej włoskiej kuchni. Podobno 90 % Włochów posiada co najmniej jedną taką kawiarkę, a nierzadko kilka, różniących się wielkością.

    Przygotowanie kawy w takim urządzeniu jest niezwykle proste: do dolnego zbiornika nalewamy wodę, nakładamy lejkowaty filtr, do którego sypiemy średnio zmielona kawę, delikatnie ubijamy i nakręcamy górny zbiornik. Następnie stawiamy urządzenie na płycie kuchennej i czekamy aż kawa się zaparzy. Gdy górny zbiornik napełni się, zestawiamy kawiarkę i delektujemy się aromatycznym napojem. 

 

    A do kawy proponuję pyszną tartę kasztanową.

 

Crostata di castagne,

czyli tarta kasztanowa

 

Składniki:

Ciasto:

400 g mąki tortowej

200 g masła

150 g cukru pudru

4 żółtka

Nadzienie kasztanowe:

1 puszka puree kasztanowego (ok. 440 g)

1 szklanka śmietanki 18 %

2 łyżki brązowego cukru Damerara

4 jajka

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Przygotowanie:

1. Przesiać mąkę, dodać cukier, posiekać z zimnym masłem. Dodać żółtka, zagnieść gładkie ciasto. Zawinąć w folię i chłodzić w lodówce przez co najmniej pół godziny.

2. Puree kasztanowe zmiksować ze śmietanką, dodać cukier, jajka i ekstrakt waniliowy. Zmiksować na gładką masę.

3. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. 3/4 ciasta rozwałkować i wylepić nim dno i boki formy do tarty. Nakłuć widelcem, przykryć kawałkiem papieru do pieczenia i obciążyć suchą fasolą. Podpiec około 10 minut. Zdjąć obciążenie i papier. Nałożyć nadzienie, wyrównać powierzchnię.

4. Pozostałą część ciasta rozwałkować, wyciąć paski i ułożyć kratkę na powierzchni tarty.

5. Piec około 50 minut.

Buon appetito!

 

crostata di castagne



  

Tagi: kasztan tarta
14:54, alicjajulia , Dolci
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 grudnia 2012

    Panettone milanese to wysoka babka drożdżowa w kształcie kopuły, z dodatkiem rodzynek i kandyzowanych skórek pomarańczy i cytronu. To najpopularniejsze włoskie ciasto, spożywane tradycyjnie w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, a także symbol Mediolanu, z którego pochodzi. Co roku we Włoszech produkuje się ponad 100 milionów sztuk tego ciasta, które następnie eksportowane jest na cały świat.

   Nazwa panettone pochodzi od słowa „panetto”, co oznacza „chlebek”. Przyrostek „-one” zmienia znaczenie na  „duży chlebek”.  

    Choć słodki chleb z rodzynkami jadany był prawdopodobnie już w czasach rzymskich to z powstaniem panettone związane są dwie legendy, datujące powstanie tego wypieku na XV wiek. Jedna opowiada o miłości Ughetto i Adalgisy. Ughetto był hodowcą sokołów na służbie u Ludovico Sforza. Zakochał się on w pięknej córce piekarza i aby zbliżyć się do niej i zdobyć jej serce zatrudnił się jako praktykant w piekarni. Aby zdobyć więcej klientów i zwiększyć sprzedaż Ughetto wpadł na pomysł, aby do ciasta dodawać masło, odrobinę cukru i rodzynki. Nowy wypiek okazał się sukcesem, co wywołało przychylność piekarza i doprowadziło do ślubu zakochanej pary.

    Według drugiej legendy panettone powstało w książęcej kuchni. Podobno kucharz przygotowując świąteczny obiad zasnął i spalił ciasto, które miał podać na deser. Sytuację uratował Toni, pomocnik kuchenny, który kilka godzin wcześniej przygotował proste ciasto z mąki, drożdży, masła i jajek, skorek cytrynowych i rodzynek. Kucharz podał babkę na stół i ze strachem obserwował reakcję gości. Na szczęście ciasto wszystkim smakowało, a książę chciał poznać nazwę tego smakowitego deseru. Kucharz odpowiedział więc, że jest to „chleb Toniego”, czyli „pane Toni”.

   Przygotowanie prawdziwego panettone jest dość czasochłonne, najlepiej przeznaczyć sobie na to cały dzień.

 

Panettone milanese


Składniki:

500 g mąki (najlepiej Manitoba, ale może być też tortowa ekstra)

15 g świeżych drożdży

160 g masła

100 g rodzynek

40 g pokrojonej kandyzowanej skórki pomarańczowej i kandyzowanego cytronu (najczęściej u nas można je kupić jako skórka cytrynowa lub mieszanka skórek)

120 g cukru

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)

5 jajek

sól

Przygotowanie:

  1. 100 g mąki wymieszać z drożdżami i połową szklanki ciepłej wody. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na około 3 godziny.
  2. Po tym czasie dodać 100 g mąki i odrobinę ciepłej wody, wyrobić ciasto i odstawić na kolejne 3-4 godziny.
  3. Rodzynki namoczyć w ciepłej wodzie.
  4. Kiedy druga fermentacja jest zakończona umieścić w misce cukier, dodać kilka łyżek gorącej wody i mieszać, aż do rozpuszczenia cukru. Dodać 4 jajka i jedno żółtko i ubijać trzepaczką na gładka masę.
  5. Na stolnicę wysypać pozostałą mąkę, dodać szczyptę soli, 130 g rozpuszczonego masła i wyrośnięty zaczyn. Ugniatać, dodając powoli mieszaninę jaj i cukru. Gdy ciasto będzie gładkie i zaczną pojawiać się pęcherzyki dodać skórki, rodzynki i ekstrakt waniliowy.
  6. Ciasto przełożyć do jednej dużej formy do panettone lub do dwóch małych. Formy można kupić tutaj. Odstawić w ciepłe miejsce na 5 godzin.
  7. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Wierzch panettone naciąć na krzyż i w środek nacięcia włożyć pozostałe masło pokrojone na kawałeczki.
  8. Piec około godzinę (zależy od wielkości) do tzw. suchego patyczka.

 

Buon appetito!

panettone



panettone1



10:58, alicjajulia , Dolci
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 10 grudnia 2012

 

    Obok tradycyjnych włoskich babek, torrone to drugi najpopularniejszy bożonarodzeniowy przysmak w Italii. Podobne smakołyki można spotkać we Francji i Hiszpanii, ale najprawdopodobniej pochodzą one z Bliskiego Wschodu.

    Gerard z Cremony,  żyjący w XII wieku tłumacz arabskich prac naukowych wspomina o deserze zwanym „tu-run”. Na jego opis trafił tłumacząc dzieło arabskiego lekarza, Abdula Mutarrifa, traktujące między innymi o zaletach miodu. Cukiernicy z Cremony twierdzą zaś, że torrone narodziło się właśnie w Cremonie i po raz pierwszy zostało przygotowane z okazji ślubu Bianki Marii Visconti z Franciszkiem Sforza w 1441 roku. Deser miał zostać podany w kształcie Torrazzo, wysokiej dzwonnicy katedry, symbolu miasta, które Bianka Maria wniosła w posagu. Najprawdopodobniej jednak ta legenda powstała na początku XX wieku na potrzeby kampanii reklamowej, a prawdziwe pochodzenie słodkiego nugatu nie jest do końca znane.

   Migdały, orzechy, rodzynki, czy kandyzowane owoce zanurzone w słodkiej masie z białek i miodu mają rożną nazwę. We Francji to nougat, w Hiszpanii turron, a we Włoszech torrone. W samej Italii jest mnóstwo odmian tych słodyczy, a wiele regionów szczyci się swoimi, oryginalnymi wersjami. Znajdują się one na liście „Tradycyjnych włoskich produktów spożywczych” (Prodotti agroalimentari tradizionali italiani).

   Przepis, który zamieszczam jest przepisem podstawowym. Wybór dodatków pozostawiam wedle gustów, ja przygotowałam wersję z samymi migdałami. Bardzo przydatnym gadżetem jest termometr kuchenny, ale bez niego tez można sobie poradzić ;)

 

Torrone


Składniki:

2 białka

200 g cukru

200 ml miodu

1/3 szklanki wody

Opcje: wanilia, skórka cytrynowa

500 g obranych ze skórki migdałów/dowolnych orzechów/mieszanki orzechów i suszonych owoców

suche wafle (ja przycięłam 2 opakowania andrutów)

Przygotowanie:

  1. Gotować miód na wolnym ogniu około godzinę (kropla wpuszczona do szklanki z zimną woda powinna zrobić się twarda).
  2. Jednocześnie gotować syrop z cukru i wody aż osiągnie temperaturę 165 stopni. Jeżeli nie mamy termometru można zrobi próbę – wlać łyżkę karmelu do miseczki z zimną wodą, po zastygnięciu powinien dać się przełamać.  
  3. Migdały i/lub orzechy uprażyć na blasze w piekarniku do lekkiego zrumienienia, pozostawić w cieple. Jeżeli używamy suszone owoce także je ogrzać.
  4. Ubić pianę z białek, nadal ubijając dodać karmel, a gdy masa zrobi się gładka dodać gorący miód. Ubijać ciągle, aż masa zacznie gęstnieć. Dodać ciepłe bakalie i dokładnie wymieszać.
  5. Masę wyłożyć na suchy wafel lub arkusz pergaminu oprószony cukrem pudrem. Natłuszczoną szpatułką lub dłońmi (uwaga gorące!) uformować płaski prostokąt. Przykryć drugim waflem, obciążyć i odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce.
  6. Po stężeniu kroić ostrym nożem.

 

Buon appetito!



torrone

 

 



15:30, alicjajulia , Dolci
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 grudnia 2012

    Dziś będzie nietypowy wpis, bo danie, które wam przedstawię przygotował mój jedenastoletni syn, Mikołaj. Chciał on przyrządzić mus miodowy, na który przepis znalazł w jednej z książek. Sporządził mi listę składników, potrzebnych do przygotowania tego deseru i cierpliwie czekał. Kiedy zgromadził już wszystkie ingrediencje okazało się, że niezbyt dokładnie przeczytał przepis. Mus miodowy okazał się lodami miodowymi i wymagał ośmiogodzinnego mrożenia. Dla niecierpliwego jedenastolatka osiem godzin to zdecydowanie zbyt długo, więc szybko trzeba było zmodyfikować przepis. Tak powstała słodka, kremowa, miodowa panna cotta z lekko cierpkimi i kwaskowymi klejnotami :)

 

Panna cotta di miele con gioielli,

czyli miodowa panna cotta z klejnotami

 

Składniki:

1/2 l śmietanki 30%

3 łyżki miodu

2 łyżeczki żelatyny

2 granaty

Przygotowanie:

1. Żelatynę rozpuścić w kilku łyżkach gorącej wody, zagotować śmietankę, dodać miód i żelatynę. Wystudzić. Wlać do foremek i wstawić do lodówki na minimum 2 godziny.

2. Owoc granatu ostrożnie przekroić na pół (uwaga na pryskający sok). Wytrząsnąć pestki do miseczki.

3. Wyjąć deser z lodówki, przełożyć na talerz, uprzednio zanurzając foremkę na chwilę w gorącej wodzie. Udekorować pestkami granatu.

Buon appetito!

 

panna cotta di miele

10:53, alicjajulia , Dolci
Link Komentarze (2) »
niedziela, 02 grudnia 2012

  Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, czas więc na świąteczne wypieki, a najbardziej typowym włoskim świątecznym ciastem jest panettone. O popularnej babie w kształcie kopuły, czyli panettone milanese napiszę kiedy indziej. Dziś będzie o mniej znanej panettone genovese, zwanej także pandolce genovese.  To rodzaj niskiego, okrągłego słodkiego chleba, a raczej ciasta drożdżowego, z dodatkiem rodzynek, kandyzowanych owoców, nasion kopru włoskiego i pinioli.

  Według historyka Luigi Augusto Cervetto rytuał związany z pandolce ma korzenie perskie. Pochodzi on od zwyczaju obdarowywania króla słodkim chlebem z dodatkiem kandyzowanych owoców przez najmłodszego z poddanych.

   W tradycji liguryjskiej pandolce wnoszone jest na stół przez najmłodszego członka rodziny na koniec kolacji wigilijnej. Wierzch ciasta ozdabia się trzema nacięciami, w które wkłada się gałązkę wawrzynu – symbol bogactwa i szczęścia. Podczas dzielenia ciasta przez głowę rodziny, wypowiadane są życzenia zdrowia i długiego życia dla wszystkich zgromadzonych. Kiedyś ostatni kawałek pozostawiało się do 3 lutego, dnia świętego Biagio. Dopiero po błogosławieństwie świętego kawałek ten rozdzielało się na członków rodziny. Spożycie pobłogosławionego ciasta miało chronić przed bólem gardła.

  Pandolce przygotowanym z tego przepisu poczęstowałam rodowitego Genueńczyka. Powiedział, że jest takie, jakie jadał w dzieciństwie. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej rekomendacji.

 

Pandolce genovese

 

Składniki:

500 g mąki pszennej (typ 550)

200 g rodzynek

175 g masła

150 g cukru

50 g pinioli

60 g kandyzowanej skórki pomarańczowej

60 g kandyzowanej skórki cytrynowej

25 g świeżych drożdży

1 łyżeczka nasion kopru włoskiego

1 łyżka wody z kwiatów pomarańczy

szczypta soli

Przygotowanie:

  1. Drożdże rozpuścić w szklance ciepłej wody, rozmieszać z połową mąki i odstawić w ciepłe miejsce na minimum 2 godziny.
  2. Namoczyć rodzynki w ciepłej wodzie prze około godzinę. Skórki cytrynowe i pomarańczowe pokroić w kosteczkę.
  3. Do ciasta dodać pozostałą mąkę, cukier, sól, odsączone rodzynki, skórki cytrusów, piniole, wodę pomarańczową, nasiona kopru i miękkie masło. Wymieszać wszystko i zagniatać, aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Odstawić na minimum 2 godziny (można przykryć folią i odstawić na noc).
  4. Już nie zagniatając podzielić ciasto na dwie części, delikatnie uformować dwa okrągłe bochenki i ułożyć je na kawałku papieru do pieczenia. Przykryć ściereczką i odstawić na 2 godziny.
  5. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Na każdym bochenku ostrym nożem zrobić trójkątne nacięcie. Wstawić pandolce do piekarnika. Piec godzinę.

Buon appetito!



panettone genovese

środa, 07 listopada 2012

    Panna cotta to chyba najprostszy deser świata. W podstawowej wersji składa się ze śmietanki, cukru, wanilii i żelatyny. Ze zdumieniem odkryłam więc, że jedna z firm produkuje go w proszku. Oto jak można uprościć coś prostego. 

   Ten popularny deser pochodzi z północnych Włoch, prawdopodobnie z Piemontu, ale sława jego sięga daleko poza Italię. Panna cotta to po włosku gotowana śmietanka. Przygotowuje się go gotując śmietankę z cukrem i dodatkami, zagęszcza żelatyną lub białkiem jaja, a następnie chłodzi. Podaje się z owocami lub karmelem. Istnieją też bogatsze wersje tego deseru, jak kawowa panna cotta al caffe, czy czekoladowa panna cotta al cioccolato. U mnie w domu hitem jest waniliowa panna cotta z sosem malinowym.

 

Panna cotta con coulis di lamponi,

czyli panna cotta z sosm malinowym

 

Składniki:

500 ml śmietanki 30% (w celu odchudzenia deseru można dać pół na pół z mlekiem, lub śmietankę o niższej zawartości tłuszczu)

3/4szklanka cukru

3 listki żelatyny (lub 2 łyżeczki w proszku)

laska wanilii

200 g malin

2 łyżki cukru

Przygotowanie:

  1. Śmietankę zagotować z wanilią i cukrem. Do gorącej dodać namoczoną i odciśniętą żelatynę (jeżeli używamy żelatyny w proszku należy ją rozpuścić w odrobinie gorącego mleka). Ostudzić i wlać do foremek. Odstawić do stężenia do lodówki na 4-5 godzin.
  2. Maliny zmiksować z cukrem, przetrzeć przez sito.
  3. Deser wyjąć z foremek i udekorować malinowym sosem.

 

Buon appetito!

panna cotta con coulis di lamponi

Tagi: desery maliny
13:17, alicjajulia , Dolci
Link Komentarze (3) »
środa, 24 października 2012

   Ze wszystkich pór roku najmniej lubię jesień. Może dlatego, że za dobrze pamiętam długie, ciepłe wieczory spędzone z kieliszkiem wina na tarasie, a do kolejnego lata jeszcze daleko. A ja bezwzględnie i niezmiennie kocham upalne lato. Jedyne dobre strony jesieni znajduję w kuchni. Dynie, orzechy, grzyby i kasztany umilają mi słotne, jesienne dni. Pieczone kasztany i butelka wina to zestaw ratunkowy na jesienną depresję.

    Ponieważ dostępność kasztanów w Polsce jest ograniczona, muszę zadowolić się zapasem zeszłorocznej farina della garfagnana, czyli mąki kasztanowej z lasów Garfagnana, a zamiast pieczonych kasztanów będzie castagnaccio. Jest to ciasto z mąki kasztanowej i wody z dodatkiem pinioli i rodzynek, oraz innych dodatków, charakterystycznych dla jego lokalnych odmian. W Toskanii popularne jest doprawianie castagnaccio rozmarynem, często też dodaje się kandyzowaną skórkę pomarańczową, nasiona kopru włoskiego lub suszone owoce. Idealnym towarzyszem tego ciasta jest świeża ricotta, miód kasztanowy, młode wino novello lub słodkie Vin Santo. Romantyczna legenda głosi, że listki rozmarynu zapieczone w cieście kasztanowym stanowią potężny eliksir miłosny.

    Podobno, gdy młody człowiek zje kawałek castagnaccio poczęstowany przez dziewczynę, z miejsca się w niej zakocha i poprosi o jej rękę. Ktoś chętny, by spróbować?

 

 

Castagnaccio


Składniki:

500 g mąki kasztanowej

750 ml wody

100 g rodzynek

100 g pinioli

świeże listki rozmarynu

6 łyżek oliwy

sól

Przygotowanie:

  1. Rodzynki namoczyć w letniej wodzie. Nagrzać piekarnik do 200 stopni.
  2. Mąkę przesiać, dodać dużą szczyptę soli i  wymieszać z woda na gładką masę.
  3. Rodzynki odsączyć. Odłożyć do dekoracji kilka rodzynek i łyżkę pinioli, resztę dodać do masy kasztanowej. Wymieszać.
  4. Dużą formę do pieczenia obficie skropić oliwą, wylać ciasto. Powinno mieć grubość 1 centymetra. Udekorować rodzynkami, piniolami i listkami rozmarynu. Skropić oliwą.
  5. Piec 35 minut, aż cała powierzchnia będzie spękana.

Buon appetito!



castagnaccio

 
1 , 2