Durszlak.pl


free counters





piątek, 07 września 2012

    Jesień się zbliża wielkimi krokami. Dzisiejsza aura nie zachęca do wychodzenia z domu. Takie popołudnia najlepiej spędza się z książką na kanapie, z butelką dobrego wina i miską pożywnej zupy dyniowej.

    Sposobów na jej przyrządzenie jest mnóstwo, wszystko zależy od tego na co mamy ochotę w danym momencie. Z dynią dobrze harmonizuje ziemniak, por, imbir, mleczko kokosowe. Moja dzisiejsza zupa przyrządzona jest z dyni, którą kupiłam w Lidlu jako Hokkaido, choć z wyglądu niezbyt Hokkaido przypominała. Na wszelki wypadek ją obrałam (Hokkaido można jeść ze skórką). Była tak smaczna, że w moim odczuciu nie potrzebowała zbyt wielu przypraw, miała słodkawy, lekko kasztanowy smak, który chciałam podkreślić dodatkiem lekkiego wina i ziół. Efekt był niezwykły, zupa wyszła przepyszna.    

 

Crema di zucca,

  czyli krem z dyni


Składniki:

1-1,3 kg pokrojonej dyni

1 cebula

szklanka białego wytrawnego wina (polecam Orvieto Clasico)

dwie szklanki wywaru warzywnego

1 liść laurowy

łyżeczka lubczyku

łyżeczka estragonu

łyżeczka tymianku

200 ml śmietanki 12 %

2 łyżki oliwy

2 łyżki masła

parmezan do posypania

pestki dyni

Przygotowanie:

1. Dynie obrać, pokroić w kostkę.  Cebule posiekać. 

2. W garnku o grubym dnie rozgrzać masło z dodatkiem oliwy, wrzucić listek laurowy. Smażyć cebulę na złoty kolor, następnie dodać dynię i smażyć jeszcze przez 5 minut.

3. Wlać wino, odparować, dodać bulion, przykryć i gotować, aż dynia będzie miękka.

4. Wyjąć listek laurowy, przyprawić i zmiksować.

5. Wlać śmietankę i chwilę podgrzewać. Jeżeli zupa jest za gęsta można dodać więcej bulionu.

6. Pestki dyni podprażyć na suchej patelni. Parmezan zetrzeć na tarce.

7.Posypać gotową zupę pestkami i serem.

Buon appetito!

 

czwartek, 06 września 2012

 Moja pierwsza wizyta we włoskiej gelaterii na początku lat dziewięćdziesiątych była jak wejście do innego świata. W Polsce królowały wówczas lody, o ironio zwane włoskimi, które z prawdziwymi gelati miały niewiele wspólnego i występowały w trzech smakach, śmietankowym, kakaowym i truskawkowym. Różnorodność smaków we włoskich lodziarniach przyprawiała o zawrót głowy. Gianduia, tiramisu, torrone, panna cotta, stracciatella, zuppa inglese - nazwy te brzmiały zupełnie egzotycznie. Zwłaszcza zuppa inglese brzmiała intrygująco. Lody o smaku angielskiej zupy?

    Włoskie słowo "zuppa" może odnosić się zarówno do zupy, do czegoś w rodzaju gulaszu, ale również do deseru. Pochodzi od słowa "inzuppare", czyli maczać, nasączać. Jeżeli zupa, czy gulasz nazywany jest "zuppa" oznacza to, że można w nim maczać np. kawałki chleba. Natomiast zuppa inglese to włoska wersja angielskiego deseru trifle. Podobno po raz pierwszy został przyrządzony w XVI wieku na prośbę jednego z książąt d`Este, władcy Ferrary, który po powrocie z Anglii poprosił kucharza o odtworzenie "dolce", którego kosztował na dworze elżbietańskim. Nie wiadomo, czy już wtedy do sporządzenia tego deseru został użyty alkermes, produkowany przez florenckich mnichów korzenny likier o pięknej karminowej barwie. Przez wieki to on nadawał kolor i charakter deserowi, aż do początku XX wieku, kiedy upowszechniła się informacja, że intensywną czerwień likierowi nadaje koszenila, a tę pozyskuje się ze zmielonych owadów, zwanych czerwcami kaktusowymi.Wtedy to zarówno likier, jak i przyrządzany z jego dodatkiem deser stracił na popularności.

   Alkermes nie jest u nas dostępny, ale można zastąpić likier jakimś mocnym, słodkim winem, takim jak słodkie porto, czy malaga, lub słodkim wermutem, jak ktoś lubi.                                          

 

Zuppa inglese

Składniki (na 6 porcji):

1 litr mleka

8 żółtek

250 g cukru pudru

80 g maki pszennej

laska wanilii

skórka z połowy cytryny

200 g gorzkiej czekolady

12 podłużnych biszkoptów

pół szklanki wina do nasączenia

Przygotowanie:

1. Odlać pół szklanki mleka. Pozostałe mleko zagotować z wanilią i skórką cytrynową. Przecedzić.

2. Żółtka wymieszać z cukrem, mąką i pozostałym mlekiem. Dodać do gorącego mleka cały czas mieszając podgrzewać na wolnym ogniu. Nie dopuścić do zagotowania.

3. Gdy krem zgęstnieje podzielić na dwie równe części. Do jednej połowy dodać pokruszoną czekoladę i mieszać, aż czekolada się rozpuści.

4. Oba kremy odstawić do przestygnięcia. Aby nie dopuścić do powstania "kożucha" przykryć folią spożywczą lub aluminiową, dociskając folię do powierzchni kremu.

5. Biszkopty połamać na pół, kawałki zanurzać na chwilę w winie (dla dzieci może być dowolny sok) i układać na dnie pucharków. Na każdym biszkopcie wyłożyć krem czekoladowy, na nim kolejna warstwa biszkoptów, a na nich pozostały krem.

6. Schłodzić w lodówce przez około 2 godziny.

Buon appetito!



 

środa, 05 września 2012

     "Alla cacciatora" po włosku znaczy "po myśliwsku".  W ten sposób określa się potrawy z mięsa duszonego z dodatkiem wina oraz lokalnych warzyw i ziół. Danie to wywodzi się z Toskanii, ale znane jest w całych Włoszech i powstało mnóstwo jego lokalnych odmian. Największą popularność zdobył "Pollo alla cacciatora", czyli kurczak po myśliwsku, ale często w ten sposób przyrządza się królika, perliczkę lub dzika. W północnych regionach kraju częściej używa się białego wina, podczas gdy na południu niemal wyłącznie czerwonego.

    To pyszne, aromatyczne danie można jeść z ziemniakami, ale ja polecam do niego świeżą foccacię.                      

 

Pollo alla cacciatora,

   czyli kurczak po myśliwsku


Składniki:

1 kg kurczaka (może to być cały kurczak, podzielony na części lub ulubione kawałki)

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

3 marchewki

3 łodygi selera naciowego

szklanka czerwonego, wytrawnego wina

puszka krojonych pomidorów

sól

pieprz

dwie gałązki rozmarynu

kilka listków świeżej szałwii

gałązka tymianku

oliwa

Przygotowanie:

1. Kurczaka umyć i pokroić na części (ja użyłam osiem udek, więc ich nie kroiłam).

2. Cebulę i czosnek posiekać. Marchewki obrać, pokroić w drobną kostkę. Łodygi selera umyć, odkroić zielone końcówki, pokroić drobno.

3. Na dużej patelni rozgrzać trzy łyżki oliwy, smażyć kawałki kurczaka z obu stron przez około 10 minut, aż będą złote. Dodać czosnek, cebulę, marchewkę oraz seler. Posolić, odrobinę popieprzyć, dodać rozmaryn, tymianek i smażyć kolejne 10 minut. 

4. Wlać wino i pozwolić mu trochę odparować na dużym ogniu, następnie dodać pomidory, zmniejszyć ogień, przykryć i dusić co najmniej 30 minut. Gdy kurczak jest już miękki dodać szałwię i dusić jeszcze około 5 minut.

Buon appetito!

wtorek, 04 września 2012

   Nie mogę przejść obok nich obojętnie. Są piękne i praktyczne, do tego niezniszczalne. Żeliwne naczynia, pokryte barwną, porcelanową emalią produkowane są we Francji od 1925 roku. W fabryce we Fresnoy-le-Grand wciąż stosuje się tradycyjne techniki, każde naczynie odlewane jest w specjalnej formie piaskowej, którą po uzyskaniu odlewu rozdrabnia się, a piasek wykorzystuje do kolejnej formy.

   Francuska marka na swoje wyroby z żeliwa udziela dożywotniej gwarancji, ale za taki garnek na całe życie trzeba słono zapłacić. Ich ceny wahają się od kilkuset do tysiąca kilkuset złotych. Na szczęście Le Creuset to nie tylko naczynia żeliwne. W swojej ofercie firma ma także piękne naczynia kamionkowe w bardziej przystępnych cenach.

    Mój nowy nabytek to piękne, czerwone naczynie do zapiekania. Trzeba było coś w nim zapiec...

 

                  Rotolo di zucchini al forno,

                                         czyli roladki z cukinii z pieca


Składniki:

3 cukinie

200 g sera solankowego

mały słoik suszonych pomidorów w oliwie

sól

tymianek

czarne oliwki

oliwa

Przygotowanie:

1. Cukinie pokroić wzdłuż na cienkie plastry, obficie posypać solą i odstawić na co najmniej godzinę. Następnie osuszyć na papierowym ręczniku.

2. Plastry cukinii posmarować oliwą i opiekać na patelni grillowej. Lekko wystudzić.

3. Ser pokroić w kostkę, pomidory na połówki.

4. Naczynie żaroodporne posmarować oliwą. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.

5. Na każdy plaster cukinii nałożyć po kawałku sera, pomidora, posypać tymiankiem i zawinąć. Roladki układać dość ściśle w naczyniu żaroodpornym.

6. Gdy wszystkie roladki będą gotowe posypać całość tymiankiem, na wierzchu można ułożyć oliwki i zapiekać około 10-15 minut.

Buon appetito!

Szybko znikały... ;)

 


piątek, 31 sierpnia 2012

    Cukinie i bakłażany piętrzące się na straganach to znak, że lato się kończy. Z jednej strony jest mi smutno, ale z drugiej cieszy mnie to bogactwo świeżych warzyw, charakterystyczne dla tej pory roku.

    Bakłażan, zwany też oberżyną to owoc psianki podłużnej. Jest blisko spokrewniony z papryką i pomidorem, ale nie tylko. Należy do tej samej rodziny, co mandragora, której przypisywano magiczne właściwości, lub bieluń i lulek - rośliny wykorzystywane do sporządzania słynnej maści czarownic. Może przez to bliskie pokrewieństwo bakłażan nazywany jest również gruszką miłosną i uważany za afrodyzjak. 

 

                             Melanzane e zucchine al forno al ragù,

              czyli bakłażan i cukinia zapiekane z sosem mięsnym

 

Składniki:

1 bakłażan

2 cukinie

500 g mielonego mięsa wołowego

2 duże cebule

500 g przecieru pomidorowego

oliwa

sól

2 listki laurowe

łyżeczka tymianku

łyżeczka oregano

pół szklanki czerwonego, wytrawnego wina

pół szklanki bulionu wołowego

2 łyżki bułki tartej

2 łyżki startego parmiggiano reggiano

Przygotowanie:

1. Cukinię i bakłażana pokroić w grube plastry. Bakłażan posypać obficie solą i odstawić na co najmniej pół godziny. Następnie opłukać i osuszyć na papierowym ręczniku.

2. Cebulę obrać, posiekać, zeszklić na oliwie z listkami laurowymi. Wrzucić mięso i smażyć aż mięso zacznie się rumienić. Wlać wino, odparować. Dodać przecier pomidorowy, bulion, doprawić do smaku i dusić około pół godziny.

3. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Na dno żaroodpornego naczynia wlać łyżkę oliwy. Ułożyć plastry bakłażana. Na nich wyłożyć połowę sosu mięsnego. Następnie ułożyć plastry cukinii i przykryć resztą sosu.

4. Bułkę tartą wymieszać z serem, posypać wierzch potrawy. Wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec około 60 minut.

Buon appetito!

 

 

 

 

 


środa, 29 sierpnia 2012

   Dziś miała być zupa dyniowa, bo pojawiły się już piękne dynie Hokaido. Ale zupa zniknęła, zanim zdążyłam ją obfotografować, więc wpis o dyniach będzie kiedy indziej. Nic straconego, wszak to dopiero początek sezonu dyniowego :)

    Po torta della nonna zostało sporo białek, a zawsze, gdy mam sporo białek kusi mnie, żeby zrobić bezę. Bezy uwielbiam, ale tylko własnoręcznie upieczone, bo te ze sklepu jakieś takie... jakbym kredę jadła. Najlepiej, jak beza suszy się w niezbyt gorącym piekarniku (nie więcej niż 110 stopni) przez co najmniej dwie godziny. Wtedy jest cudownie chrupiąca na zewnątrz i lekko ciągnąca w środku.

    Najbardziej znany deser na bazie bezy to słynna Pavlova. Podobno powstał on w Australii na cześć rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej w roku 1926. W klasycznej wersji składa się z bezy, bitej śmietany i owoców. Ponieważ nie przepadam za bitą śmietaną dokonałam pewnej modyfikacji i tak powstał mój deser - beza z kremem z ricotty z owocami.

 

           Torta meringata con frutta e crema di ricotta,

              czyli tort bezowy z owocami i kremem z ricotty

 

Składniki:

4 białka w temperaturze pokojowej

szczypta soli

250 g miałkiego cukru

łyżeczka mąki kukurydzianej

łyżeczka białego octu winnego

500 g ricotty

150 ml śmietanki 30 %

2 łyżki cukru pudru

ulubione owoce

Przygotowanie:

1. Piekarnik nagrzać do 110 stopni. Białka ubić ze szczyptą soli, dodać cukier i mieszać delikatnie aż cukier się rozpuści, na koniec dodać mąkę i ocet, wymieszać.

2. Wyłożyć blachę papierem do pieczenia, białka uformować w kształt koła. Można użyć rękawa cukierniczego i wyłożyć bezę w formie ślimaka, lub w formie wielu małych bez obok siebie. Wstawić do piekarnika i piec około 2 godziny. Następnie uchylić drzwiczki i suszyć w stygnącym piekarniku.

3. Schłodzoną śmietankę ubić, pod koniec ubijania dodać cukier. Ser rozetrzeć, delikatnie połączyć z ubita śmietanką.

4. Krem wyłożyć na wystudzoną bezę, na wierzchu ułożyć ulubione owoce.

Buon appetito!

 

 

 

wtorek, 28 sierpnia 2012

    Torta della nonna to popularny deser w Ligurii i Toskanii. To pyszne, delikatne kruche ciasto, napełnione kremem waniliowym, posypane orzeszkami piniowymi i obsypane cukrem.

    Orzeszki piniowe w rzeczywistości nie są orzeszkami. To nasiona pinii, czyli drzewa z rodziny sosnowatych. Drzewa te rosną na północnym brzegu Morza Śródziemnego, są jednym z typowych elementów krajobrazu śródziemnomorskiego. W Europie Pinus pinea, z których pozyskiwane są nasiona uprawiane są od ponad 6000 lat. Piniole pozyskane z tego gatunku są smukłe, gładkie i jednorodne. Z gatunku na szeroką skalę uprawianego w Azji - Pinus korainensis pozyskuje się nasiona mniejsze, kształtem bardziej przypominające nasiona słonecznika, z ciemną plamką. Są one często gorszej jakości, ale ze względu na niską cenę, zyskują coraz większą popularność.

 

Torta della nonna

 

Składniki:

Ciasto:

400 g mąki tortowej extra

200 g masła

150 g cukru pudru

4 żółtka

Na krem:

1 litr mleka

8 żółtek

250 g cukru pudru

laska wanilii

80 g mąki

skórka z połowy cytryny

120 g pinioli

cukier puder do posypania

Przygotowanie:

1. Mąkę przesiać, dodać cukier, posiekać z zimnym masłem. Dodać żółtka, zagnieść ciasto. Uformować spłaszczoną kulę, zawinąć w folię i włożyć do lodówki na co najmniej pół godziny.

2. Mleko zagotować z wanilią i skórką cytrynową. Przecedzić.

3. Żółtka wymieszać z cukrem i mąką. Dodać do gorącego mleka i cały czas mieszając podgrzewać na wolnym ogniu. Nie gotować!

4. Gdy krem zgęstnieje odstawić do przestygnięcia. Aby nie dopuścić do zrobienia "kożucha" przykryć folią spożywczą, dociskając folię do powierzchni kremu.

5. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. 2/3 ciasta rozwałkować, wylepić dno i boki płaskiej formy, nakłuć widelcem. Nałożyć krem, wyrównać. Rozwałkować pozostałą część ciasta, nałożyć na krem i docisnąć boki. Posmarować mlekiem i posypać równomiernie nasionami pinii.

6. Piec 45 minut.Wystudzić.

7. Po wystudzeniu obsypać cukrem pudrem.

Buon appetito!

 

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

     Calzone, zwane w niektórych regionach Włoch panzerotto to rodzaj pieroga z ciasta pizzowego lub chlebowego, pieczony w piecu, albo też usmażony na głębokim tłuszczu. Jest to typowe danie dla środkowych i południowych Włoch. W Apulii funkcjonuje nazwa pazerotto, natomiast w okolicach Neapolu często można spotkać się z nazwą "pizza fritta", czyli smażona pizza, a panzerotto to duże krokiety ziemniaczane.

    Generalnie w przeważającej części Włoch nazwy calzone używa się do określenia dużych, pieczonych pierogów z ciasta pizzowego, z nadzieniem z mozzarelli i pomidorów. Dla odróżnienia, dla pierogów smażonych używa się nazwy panzerotto.

    Ciekawostką jest, że nazwa calzone pochodzi prawdopodobnie od słowa calze, czyli skarpety ;)

 

Mini calzone

 

Składniki:

330 g mąki

4 g suchych drożdży

180 ml ciepłej wody

4 g soli

2 łyżki oliwy

3 kulki mozzarelli

przecier pomidorowy

oregano

kawałek dobrze przyprawionej wędliny

garść czarnych oliwek

Przygotowanie:

1. Z mąki, drożdży, soli, wody i oliwy zagnieść miękkie ciasto. Posmarować oliwą i odstawić do wyrośnięcia. Piekarnik nagrzać do 180 stopni.

2. Mozzarellę dobrze odsączyć, pokroić w dość grubą kostkę. Oliwki i wędlinę drobno pokroić.

3. Gdy ciasto podwoi objętość, wałkować na lekko obsypanej mąką stolnicy. Wykrawać kółka.

4. Każde kółko posmarować przecierem pomidorowym, ułożyć po kawałku mozzarelli, wędliny, posypać posiekanymi oliwkami i doprawić oregano. Składać kółka na pół, dobrze dociskając brzegi.

5. Blachę wyłożyć natłuszczonym papierem, układać pierogi. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec około 20 minut.

Buon appetito!

 

 

sobota, 25 sierpnia 2012

   Zuccotto to popularny toskański deser. Różne krążą historie na temat pochodzenia nazwy tego przysmaku. Zuccotto to w zasadzie zdrobnienie od słowa zucca, czyli dynia, ale w szesnastym wieku nazywano tak pewien rodzaj hełmu, noszony przez toskańskich rycerzy.Podobno autorem pierwszego zuccotto był geniusz, architekt i wynalazca - Bernardo Buontalenti. Skonstruował on maszynę w formie skrzynki wypełnionej lodem i solą, wewnątrz której znajdował się pojemnik z metalu, w kształcie półkuli, przypominający kształtem mały hełm, noszony na szczycie głowy. Tak powstały pierwsze lody w kształcie półkuli.

   Dziś zuccotto to po prostu deser w kształcie półkuli z biszkoptów, wypełniony lodami lub kremem, z owocami, lub bez. Podobno niektórym kojarzy się z kopułą florenckiej katedry Santa Maria del Fiore... hmmm... chyba następnym razem powinnam użyć innej miski ;) 

 

                               Zuccotto con pesche

 

Składniki na biszkopt:

5 jajek

6 łyżek cukru

60 g mąki pszennej

40 g maki ziemniaczanej

Składniki na nadzienie:

6 brzoskwiń

100 g migdałów

250 g marcarpone

200 ml śmietanki 12 %

cztery łyżki cukru pudru

łyżeczka żelatyny

1/2 szklanki amaretto

Przygotowanie:

1. Przygotować biszkopt. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Oddzielić żółtka od białek. Żółtka utrzeć do białości, dodać przesianą mąkę. Białka ubić na sztywno, delikatnie wymieszać z masą mączno-żółtkową. Blachę z piekarnika wyłożyć natłuszczonym papierem, wylać ciasto, wyrównać. Piec aż całe ciasto się zrumieni.Wyjąć i wystudzić.

2. Obrać brzoskwinie i pokroić w kostkę. Wymieszać z trzema łyżkami amaretto, odstawić.

3. Migdały sparzyć, obrać ze skórki, pokroić w słupki.

4. Mascarpone wymieszać ze śmietanką, lekko ubić z cukrem, żelatynę rozpuścić w łyżce gorącej wody, dodać do masy. Wstawić do lodówki, a najlepiej do zamrażarki do czasu, aż masa zacznie się ścinać, wtedy wyjąć i delikatnie ją przemieszać.

5. Z biszkoptu wyciąć koło, używając do tego brzegu miski. Miskę wyłożyć skrawkami ciasta, przycinając je wedle potrzeby. Nasączyć delikatnie amaretto.

6. Masę serowo-śmietanową wymieszać z brzoskwiniami i migdałami. Przełożyć do miski z ciastem, następnie przykryć wyciętym z ciasta krążkiem. Całość docisnąć, nasączyć resztą likieru, przykryć i obciążyć. Wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

7. Odwrócić miskę do góry dnem i wyłożyć zuccotto na talerz. Posypać cukrem pudrem.

Buon appetito!



 

 


 

czwartek, 23 sierpnia 2012

    W zasadzie oba pojęcia dotyczą tego samego. Focaccia to rodzaj pszennego, płaskiego chleba. W najprostszej wersji z oliwą i solą morską, ale każdy region Włoch ma swoje ulubione dodatki. Można spotkać focaccię z oliwkami, z suszonymi pomidorami, z ziołami, z kiełbasą, a nawet z ziemniakami, czy z winogronami.

   Toskańczycy używają nazwy schiacciata, czyli "kruszyć, rozbijać", nie udało mi się dowiedzieć, czy nazwa ta pochodzi od chrupkości upieczonego chleba, czy może od łamania chleba na kawałki, czy może etymologia nazwy jest jeszcze inna.

   W niektórych pizzeriach można znaleźć focaccię pod nazwą "pizza bianca", ale według mnie to nieporozumienie. Pizza bianca to po prostu pizza bez sosu pomidorowego, a focaccia to zupełnie inna para kaloszy.     

 

                        Schiacciata al rosmarino

 

Składniki:

450 g mąki pszennej (włoska 00, niemiecka 405 lub polska tortowa extra)

300 ml ciepłej wody

łyżka soli morskiej

łyżka suchych drożdży piekarskich

pół łyżeczki cukru

dwie gałązki rozmarynu

pół szklanki oliwy

Przygotowanie:

1. Wodę wymieszać z solą, cukrem, drożdżami i dwiema łyżkami oliwy. Odstawić na pięć minut.

2. Mąkę przesiać na stolnicę. Zrobić wgłębienie, wlać mieszaninę i zagnieść miękkie ciasto.

3. Ciasto przykryć i odstawić do wyrośnięcia w natłuszczonej oliwą misce (około 1,5 godziny).

4. Gdy ciasto podwoi objętość, rozciągnąć lub rozwałkować na natłuszczonej blasze. Przykryć i odstawić na kolejne pół godziny.

5. Nagrzać piekarnik do temperatury 200 stopni. Poobrywać listki rozmarynu. Końcem drewnianej łyżki porobić wgłębienia w cieście, w każde włożyć listki rozmarynu. Całość skropić obficie oliwą.

6. Piec około 15 minut, do uzyskania złotego koloru. Studzić na kratce, na gałązkach rozmarynu.

7.Schiacciata pyszna jest z sałatką z pomidorów, z oliwą i odrobiną aceto balsamico, albo z kieliszkiem dobrego wina.

Buon appetito!

 

.


.