Durszlak.pl


free counters





środa, 18 września 2013

   Jesienna aura nastraja mnie melancholijnie. Zanim przestawię się na jesienny tryb muszę poprawiać sobie nastrój drobnymi przyjemnościami. Dzisiaj przygotowałam jesienną sałatkę z karmelizowaną dynią. Celowo nie podaję ilości składników. W tej sałatce panuje pełna dowolność, w zależności od apetytu, nastroju i preferencji biesiadników. Łączy ona w sobie ostrość rukoli, słodycz dyni i słony smak sera. Ja użyłam do niej parmigiano reggiano stagionato 30 mesi, czyli parmezan, który leżakował 30 miesięcy, ale tu także panuje pełna dowolność. Równie dobry będzie owczy pecorino, czy nasz rodzimy oscypek lub kozi dojrzewający ser łomnicki

 

Insalata d'autunno con zucca,

czyli jesienna sałatka z dynią

 

Składniki:

garść rukoli na osobę

kawałek dyni piżmowej

łyżka masła

łyżka miodu

pestki dyni

parmigiano reggiano

oliwa

crema di balsamico

Przygotowanie:

1. Dynię oczyścić z nasion, obrać i pokroić w kostkę. Rukolę umyć i osuszyć.

2. Na patelni rozgrzać masło, smażyć dynię około 7-8 minut. Dodać miód i smażyć jeszcze przez chwilę, aż miód zacznie karmelizować. Potrząsnąć patelnią, aby cała dynia pokryła się miodem. Odstawić i ostudzić.

3. Na drugiej patelni uprażyć pestki dyni. Rozgrzać suchą patelnię, wsypać pestki i ogrzewać od czasu do czasu mieszając. Gdy pestki zaczną podskakiwać odstawić i ostudzić.

4. Na talerzach ułożyć rukolę i dynię. Posypać wiórkami parmezanu (do strugania sera używam obieraczki do warzyw) i pestkami dyni. Skropić oliwą i crema di balsamico.

Buon appetito!

 

insalata con zucca

 

 



czwartek, 12 września 2013

Przez ostatnie miesiące zaszły dość istotne zmiany w moim życiu, pojawiły się nowe projekty, w które musiałam się zaangażować, przez co zaniedbałam kompletnie mój blog. Nadszedł czas, aby to zmienić.

Pierwszą rocznicę istnienia bloga świętowałam w Bolsenie, małym miasteczku  nad jeziorem o tej samej nazwie, w regionie Lacjum, tuż przy granicy z Toskanią i Umbrią. Choć Bolsena to miejscowość turystyczna niewielu w niej obcokrajowców, wypoczywają  tam głównie Włosi, a życie toczy się w iście włoskim stylu. Każdego ranka zapełniają się bary, których w miasteczku liczącym cztery tysiące mieszkańców jest aż pięć (nie licząc tych, które znajdują się nad samym jeziorem, zamykanych wraz z końcem sezonu). Jedni wpadają na szybką un caffè al bar i pogaduszki z barmanem, inni siadają przy stoliku z cappuccino i cornetto (rogalik, najczęściej z kremem, czyli con crema lub z czekoladą - con cioccolata), przeglądają gazetę, witają się z sąsiadami, zagadują przechodniów.  Ale to tylko chwila, moment zatrzymania, potem każdy wraca do swoich spraw, by znów spotkać się wieczorem, tym razem w którejś  z licznych restauracji, które po godzinie 19 zaczynają serwować kolację. W jednej z nich, Osteria del borgo denro, jadłam przepyszne ravioli, których smak spróbuję dzisiaj odtworzyć.

Zanim przejdę do cudownych ravioli jeszcze kilka słów o miasteczku. W Bolsenie bowiem wydarzył się najsłynniejszy cud eucharystyczny w dziejach Kościoła Katolickiego. W 1263 roku, pewien czeski ksiądz zwątpił w boską tajemnicę. Udał się więc  na pielgrzymkę do Rzymu, gdyż miał nadzieję odzyskać utraconą wiarę. W drodze do wiecznego miasta zatrzymał się on w Bolsenie, by odprawić mszę w miejscu spoczynku świętej Krystyny, pochodzącej z Bolseny męczenniczki. W czasie eucharystii jedna z hostii zaczęła krwawić, plamiąc korporał i posadzkę kościoła. Gdy wiadomość o rzekomym cudzie dotarła do rezydującego wówczas w pobliskim Orvieto papieża Urbana IV wysłał on natychmiast do Bolseny biskupa Orvieto, aby dokładnie zbadał sprawę. Po wysłuchaniu relacji biskupa papież spotkał się z czeskim księdzem, w którego rękach hostia zaczęła krwawić i przekonał się o prawdziwości cudu. Hostię, zawiniętą w zakrwawiony korporał wniósł procesjonalnie do Orvieto, co uznaje się za początek odprawiania procesji ku czci Ciała i Krwi Pańskiej. W 1264 roku papież Urban IV wydał bullę „Transiturus de hoc mundo”, na mocy której zostało wprowadzone w całym Kościele katolickim święto Bożego Ciała.

 

Bolsena i Lago di Bolsena

lago di bolsena

 

Sjesta w Bolsenie

sjesta w Bolsena

 

Dziesięciometrowy pomnik na 750-lecie cudu

Giubileo Eucaristico

 

A teraz czas powrócić do spraw bardziej przyziemnych, powiedziałabym cielesnych.

 

Ravioli di patate e speck con radicchio,

czyli ravoli z ziemniakami i speckiem z czerwoną cykorią radichchio


Składniki:

500 g maki pszennej

5 dużych jajek

6 średnich ziemniaków

gałązka rozmarynu

ząbek czosnku

100 g specku (do kupienia w La Bottega)

100 g pamiggiano reggiano (również polecam La Bottega)

1 cebula

1 radicchio (czerwona cykoria)

2 łyżki masła

1 szklanka bulionu

2 listki laurowe

sól

pieprz

oliwa

Przygotowanie:

  1. Ziemniaki ugotować w mundurkach. Jeszcze ciepłe obrać i przepuścić przez praskę lub dokładnie ugnieść.
  2. Mąkę wysypać na stolnicę, zrobić dołek, wbić jajka. Rozkłócić je lekko widelcem i zagnieść z mąką na gładkie ciasto. Zawinąć w folię i wstawić na pół godziny do lodówki.
  3. Speck pokroić drobno, czosnek posiekać. Na patelnię wlać kilka łyżek oliwy, wrzucić rozmaryn, czosnek i speck. Smażyć około 5 minut, uważając, aby czosnek się nie przypalił. Wyjąc rozmaryn i zostawić do ostygnięcia.
  4. Podsmażony speck wymieszać z ziemniakami, dodać starty ser, posolić i popieprzyć do smaku.
  5. Ciasto podzielić na 4 części, wałkować cienkie pasy, łyżeczką układać farsz w odległości 3 cm. Przykryć drugim pasem ciasta, zgnieść brzegi. Wycinać ravioli i układać na czystej ściereczce.
  6. Posiekać cebulę, radicchio pokroić drobno. Rozgrzać masło na patelni, wrzucić cebulę, smażyć chwilę. Następnie dodać cykorię, podlać bulionem i dodac listki laurowe. Dusić pod przykryciem aż radicchio zmięknie.
  7. Ravoli gotować w osolonej wodzie około 6 minut od momentu wypłynięcia.
  8. Podawać z sosem z radicchio.

Buon appetitio!

 

ravioli di patate