Durszlak.pl


free counters





czwartek, 27 września 2012

   Prosta potrawa z mąki gotowanej z wodą i solą przygotowywana jest niemal na całym świecie. W Europie znana była już w starożytności, Rzymianie gotowali rozgnieciony orkisz, aż uzyskali gęstą papkę, Grecy w ten sposób przygotowywali jęczmień. Przez wieki potrawa ta była podstawowym pokarmem biedoty. Używano nie tylko orkiszu i jęczmienia, ale także prosa i gryki, a nawet wysuszonych i zmielonych kasztanów jadalnych.

    Na początku szesnastego wieku, wraz z podbojem Ameryki, w Europie nastąpiła rewolucja żywieniowa. Pojawiły się nowe warzywa i nowe zboże, zwane początkowo "zbożem tureckim". Kukurydza została sprowadzona do Europy z Ameryki Południowej prawdopodobnie przez drugą wyprawę Krzysztofa Kolumba, choć inne źródła podają, że przywiózł ją do Hiszpanii Hernan Cortes w 1519 roku. Do końca siedemnastego wieku nowe zboże rozpowszechniło się na całym kontynencie i potrawa z gotowanej maki kukurydzianej stała się podstawowym pokarmem.

    Węgrzy nazywają ją puliszka, Rumuni - mamałyga, dla Francuza to cruchade, huculski chłop powie na to kulesza, a Włoch - polenta. Można ją jeść na ciepło, z dodatkiem mięsa i warzyw albo wystudzoną kroić i smażyć lub grillować.


 

Polenta alla griglia con confit di cipolle e panna acida,

czyli grillowana polenta z konfiturą z cebuli i kwaśną śmietaną

 

Składniki:

1 litr wody

250 g mąki lub kaszy kukurydzianej

oliwa

sól

6 cebul

2 łyżki masła

2 łyżki brązowego cukru

pół szklanki białego wina

2 łyżki octu balsamicznego

listek laurowy

kwaśna śmietana

Przygotowanie:

1. Zagotować wodę z łyżeczką soli i dwiema łyżkami oliwy. Powoli wsypywać kaszę, cały czas mieszając. Gdy zgęstnieje, zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem około 45 minut, co jakiś czas zamieszać. Gdy polenta zaczyna odstawać od ścianek naczynia, a na dnie tworzy się skorupa, zdjąć z ognia i ucierać drewniana łyżką przez około 10 minut.

2. Płaskie naczynie posmarować oliwą, wyłożyć około dwucentymetrową warstwę polenty, wyrównać, odstawić do stężenia. Gdy przestygnie, można wstawić do lodówki.

3. Cebule pokroić w kostkę, smażyć powoli na maśle z dodatkiem laurowego listka, przez około 15 minut. Cebula ma być szklista, ale nie rumiana. Wyjąć listek laurowy. Dodać cukier i poczekać aż się skarmelizuje. Wlać wino i ocet, odparować. Dusić jeszcze pod przykryciem przez około 10 minut.

4. Wystudzoną polentę pokroić w kwadraty albo trójkąty, smarować oliwą i grillować na patelni lub ruszcie z obu stron.

5. Na każdy kawałek polenty nałożyć łyżkę konfitury z cebuli i łyżkę dobrej kwaśnej śmietany.

 

Buon appetito!

 



 

 

piątek, 21 września 2012

    To nie będzie wpis o włoskiej kolacji. Colazione to po włosku śniadanie. Pochodzi od łacińskiego słowa "collatiònem", co oznacza "konferencję" lub "posiłek dla większej liczby osób".

    Włosi śniadanie często jadają poza domem - w barach lub pasticceriach - w towarzystwie sąsiadów lub w drodze do pracy. Typowe włoskie śniadanie składa się z kawy, najczęściej cappuccino i słodkiej przekąski. Może to być rogalik z kremem lub dżemem, herbatniki, crostata z czekoladą, z marmoladą, albo słodkie pieczywo z Nutellą.

    Ponieważ trwa sezon dyniowy, na sobotnie śniadanie proponuję tartę z dynią. 

 

Crostata di zucca,

czyli tarta dyniowa

 

Składniki:

300 g mąki pszennej

150 g masła

100 g cukru pudru (plus dodatkowa łyżeczka do kremu)

3 żółtka

1 kg dyni

kilka łyżek mleka

2 łyżki miodu

2 łyżeczki cynamonu

2 jajka

opakowanie serka ricotta

200 ml śmietanki 30%

Przygotowanie:

1. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Dynię oczyścić z pestek, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 30 minut. Wystudzić.

2. Mąkę wymieszać z cukrem, posiekać z masłem, dodać żółtka i zagnieść szybko ciasto. Zawinąć w folię i wstawić do lodówki na min. 30 minut.

3. Dynie obrać i zmiksować, dodając kilka łyżek mleka, łyżeczkę cynamonu, miód i jajka.

4. Ciasto rozwałkować między dwoma kawałkami folii, przenieść na formę do tarty, nakłuć widelcem i wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Piec około 10 minut.

5. Na podpieczony spód wyłożyć nadzienie dyniowe i piec kolejne 30 minut.Wystudzić.

6. Ubić lekko śmietankę, dodać cukier i łyżeczkę cynamonu, ubijać dalej na sztywno. Dodać serek i wymieszać.

7. Na wystudzona tartę wyłożyć krem.

Buon appetito!

 

 

 

 

 

 

środa, 19 września 2012

    Czasem są takie dni, kiedy nie ma siły, czasu albo chęci na gotowanie, a rodzinę trzeba nakarmić. Na szczęście jakiś genialny umysł wymyślił makaron. Można z niego w krótkim czasie wyczarować smaczne, pożywne i nieskomplikowane danie. Być może dlatego znani z zamiłowania do prostoty Włosi jadają go prawie codziennie.

    Statystyczny Włoch zjada rocznie ponad 28 kilogramów makaronu, co czyni go w tej dziedzinie niekwestionowanym liderem. Tłumaczy to też poniekąd, dlaczego Włosi są postrzegani jako naród zadowolony z życia, otwarty i pogodny. Makaron jest dobrym źródłem tryptofanu - aminokwasu odpowiedzialnego za powstawanie w organizmie tzw. hormonów szczęścia i relaksu, czyli serotoniny i melatoniny.

    Jedzmy więc makaron, na pohybel jesiennej depresji!
 

Pasta con la zucca,

czyli makaron z dynią

 

Składniki:

360 g makaronu kokardki

600 g oczyszczonej dyni

60 g surowego boczku

2 gałązki rozmarynu

2 szalotki

2 łyżki masła

150 ml białego wina

3 łyżki ricotty

sól

pieprz

oliwa

starty parmezan do posypania

Przygotowanie:

1. Dynię pokroić w kostkę. Cebulki i rozmaryn posiekać. Boczek pokroić drobno.

2. Na patelni rozgrzać masło, wrzucić szalotki, smażyć przez chwilę. Dodać boczek i smażyć do zrumienienia. Doprawić rozmarynem.

3. Wrzucić dynię i smażyć na wolnym ogniu 10 minut. Wlać wino, odparować. Przykryć i dusić przez około 10 minut. Doprawić solą i pieprzem.

4. Połowę dyni zmiksować, dodać serek, wymieszać z reszta sosu.

5. Makaron ugotować al dente w dużej ilości osolonej wody z dodatkiem oliwy. Odcedzić, wymieszać z sosem.

6. Podawać ze świeżo startym parmezanem.

Buon appetito!

 

 



 

 

czwartek, 13 września 2012

   

    Karczoch (łac. Cynara) jest kobietą. Tak twierdzi mitologia rzymska. Cynara była piękną nimfą o popielatych włosach i zielonych oczach, dumną i kapryśną. Szaleńczo kochał się w niej Jowisz, bóg nieba, burzy i deszczu, ojciec wszystkich bogów. Gdy urodziwa nimfa ośmieliła się odrzucić zaloty najwyższego władcy nieboskłonu, ten, w odwecie zamienił ją w kwiat karczocha. Odzwierciedla on cechy krnąbrnej  oblubienicy, twarde i ostre płatki bronią dostępu do jego wartościowego serca. 

 

Crostata di carciofi,

czyli tarta z karczochami

 

Składniki:

300 g mąki

150 g masła

pół szklanki lodowatej wody

sól

8 karczochów

sok z cytryny

5 jajek

pół szklanki mleka

łyżka natki pietruszki

Przygotowanie:

1. Przygotować kruche ciasto: mąkę wymieszać z połową łyżeczki soli, posiekać z zimnym masłem. Dodać wodę i szybko zagnieść ciasto. Zawinąć w folię i chłodzić w lodówce minimum pół godziny.

2. Z karczochów usunąć zewnętrzne, twarde płatki, odciąć łodygę pod nasadą. Z pozostałej części ściąć wierzchołek na około 1/3 wysokości. Przekroić karczoch na cztery części i usunąć włóknisty środek. Oczyszczone kawałki zanurzać w wodzie z cytryną, aby nie czerniały.

3. Obgotować karczochy w lekko osolonej i zakwaszonej wodzie przez około 10 minut. Ostawić do wystygnięcia.

4. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Ciasto rozwałkować i wylepić nim dno i boki wysmarowanej masłem formy na tartę. Gęsto nakłuć widelcem. Piec około 15 minut.

5. Jajka roztrzepać z mlekiem, wymieszać z odsączonymi karczochami i posiekaną natką. Wylać na podpieczony spód. Piec około pół godziny, aż farsz dobrze się zetnie, a brzeg zacznie się rumienić. Kroić po lekkim przestudzeniu.

Buon appetito!







wtorek, 11 września 2012

  Tiramisu to chyba najsłynniejszy deser na całym globie. Jego pochodzenie przypisuje sobie Toskania, Piemont i Wenecja i każdy z tych regionów ma własną legendę, dotyczącą powstania tego pysznego "dolce".

    Wersja oficjalna mówi, że tiramisu po raz pierwszy zostało przyrządzone w XVII wieku w Sienie, specjalnie dla wielkiego księcia Toskanii Cosimo de Medici, znanego z zamiłowania do słodyczy. Granduca Cosimo przeniósł przepis ze sobą do Florencji, skąd deser zwany "zuppa del duca" został rozsławiony przez szlachtę na całe Włochy, jako skuteczny afrodyzjak.

    Nieoficjalna wersja podaje, że tiramisu powstało w jednej z turyńskich cukierni, na cześć Camillo Benso di Cavour, jednego z  czterech"ojców Ojczyzny".

    Wenecja Euganejska ma własną historię, dotyczącą tego deseru. Podobno powstał on w restauracji "El Toula" w miejscowości Treviso, początkowo jako nowa wersja "zuppa inglese".

    Nazwa tiramisu pochodzi od słów "tirare su", co znaczy "podnosić". Prawdopodobnie wiąże się to z faktem, że porcja tego deseru dosłownie stawia na nogi. Przypisuje mu się też właściwości zwiększające popęd i potencję, a nazwę tłumaczy jako "poderwij mnie", "unieś mnie".
                                                                     

 

Tiramisu

 

Składniki:

5 jajek

500 g mascarpone

120 g cukru

pół szklanki świeżo zaparzonej kawy

kieliszek amaretto

20 podłużnych biszkoptów

kakao do posypania

Przygotowanie:

1. Jajka umyć i sparzyć gorącą wodą. Oddzielić białka od żółtek.

2. Żółtka utrzeć z połową cukru do białości. Dodać ser i delikatnie wymieszać.

3. Białka ubić, dodać resztę cukru, ubijać jeszcze przez chwilę, aż cukier się rozpuści.

4. Kawę wlać na głęboki talerz, dodać likier. Zanurzać na chwilę biszkopty i układać na dnie naczynia.

5. Na pierwszą warstwę biszkoptów wyłożyć połowę kremu. Ułożyć drugą warstwę biszkoptów i pozostałą część kremu.

6. Chłodzić w lodówce minimum 5 godzin.

7. Przed podaniem wierzch posypać kakao.

Buon appetito!

 

21:15, alicjajulia , Dolci
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 września 2012

    Papryka z botanicznego punktu widzenia jest jagodą. To owoc papryki rocznej, której łacińska nazwa brzmi Capsicum annuum. Etymologia nazwy nie jest do końca znana. Jedna z teorii mówi, że pochodzi ona od łacińskiego słowa "capsa", oznaczającego skrzynkę, pudełko. Jest to teoria całkiem prawdopodobna biorąc pod uwagę że owoc papryki rocznej jest pusty w środku.

   Warzywo, które jest puste w środku idealnie nadaje się do nadziewania. Ja proponuję wypełnić paprykę ragu, czyli sosem mięsnym i zapiec ją z mozzarellą.

   I znowu mogę użyć moje ulubione czerwone naczynie do zapiekania Le Creuset :)

 

Peperoni ripieni di ragù,

       czyli papryki faszerowane sosem mięsnym


Składniki (dla 4 osób):

4 papryki

1/2 kg mielonego mięsa wołowego

1 cebula

2 marchewki

2 łodygi selera naciowego

oliwa z oliwek

250 ml dobrego przecieru pomidorowego

200 g tartej mozzarelli

pół szklanki czerwonego wina

sól

pieprz

listek laurowy

gałązka rozmarynu

Przygotowanie:

1. Papryki przeciąć wzdłuż na połowy, wyciąć gniazda nasienne i oczyścić z błon. Ułożyć w wysmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym, posolić.

2. Cebule posiekać, marchewkę i seler drobno pokroić. Rozgrzać na patelni trzy łyżki oliwy, wrzucić listek laurowy, smażyć warzywa cały czas mieszając przez 5 minut.

3. Dodać mięso i smażyć aż mięso się zrumieni. Następnie wlać wino, pozwolić mu odparować.

4. Dodać przecier pomidorowy, doprawić. Gotować na wolnym ogniu około pół godziny.

5. Nagrzać piekarnik do 175 stopni, używając dolna grzałkę.

6. Napełniać połówki papryki sosem, posypać serem. Piec około godzinę

7. Pod koniec pieczenia włączyć górną grzałkę, lub grill, aby ser się zrumienił.

Buon appetito!

 

 

 

 

 


piątek, 07 września 2012

    Jesień się zbliża wielkimi krokami. Dzisiejsza aura nie zachęca do wychodzenia z domu. Takie popołudnia najlepiej spędza się z książką na kanapie, z butelką dobrego wina i miską pożywnej zupy dyniowej.

    Sposobów na jej przyrządzenie jest mnóstwo, wszystko zależy od tego na co mamy ochotę w danym momencie. Z dynią dobrze harmonizuje ziemniak, por, imbir, mleczko kokosowe. Moja dzisiejsza zupa przyrządzona jest z dyni, którą kupiłam w Lidlu jako Hokkaido, choć z wyglądu niezbyt Hokkaido przypominała. Na wszelki wypadek ją obrałam (Hokkaido można jeść ze skórką). Była tak smaczna, że w moim odczuciu nie potrzebowała zbyt wielu przypraw, miała słodkawy, lekko kasztanowy smak, który chciałam podkreślić dodatkiem lekkiego wina i ziół. Efekt był niezwykły, zupa wyszła przepyszna.    

 

Crema di zucca,

  czyli krem z dyni


Składniki:

1-1,3 kg pokrojonej dyni

1 cebula

szklanka białego wytrawnego wina (polecam Orvieto Clasico)

dwie szklanki wywaru warzywnego

1 liść laurowy

łyżeczka lubczyku

łyżeczka estragonu

łyżeczka tymianku

200 ml śmietanki 12 %

2 łyżki oliwy

2 łyżki masła

parmezan do posypania

pestki dyni

Przygotowanie:

1. Dynie obrać, pokroić w kostkę.  Cebule posiekać. 

2. W garnku o grubym dnie rozgrzać masło z dodatkiem oliwy, wrzucić listek laurowy. Smażyć cebulę na złoty kolor, następnie dodać dynię i smażyć jeszcze przez 5 minut.

3. Wlać wino, odparować, dodać bulion, przykryć i gotować, aż dynia będzie miękka.

4. Wyjąć listek laurowy, przyprawić i zmiksować.

5. Wlać śmietankę i chwilę podgrzewać. Jeżeli zupa jest za gęsta można dodać więcej bulionu.

6. Pestki dyni podprażyć na suchej patelni. Parmezan zetrzeć na tarce.

7.Posypać gotową zupę pestkami i serem.

Buon appetito!

 

czwartek, 06 września 2012

 Moja pierwsza wizyta we włoskiej gelaterii na początku lat dziewięćdziesiątych była jak wejście do innego świata. W Polsce królowały wówczas lody, o ironio zwane włoskimi, które z prawdziwymi gelati miały niewiele wspólnego i występowały w trzech smakach, śmietankowym, kakaowym i truskawkowym. Różnorodność smaków we włoskich lodziarniach przyprawiała o zawrót głowy. Gianduia, tiramisu, torrone, panna cotta, stracciatella, zuppa inglese - nazwy te brzmiały zupełnie egzotycznie. Zwłaszcza zuppa inglese brzmiała intrygująco. Lody o smaku angielskiej zupy?

    Włoskie słowo "zuppa" może odnosić się zarówno do zupy, do czegoś w rodzaju gulaszu, ale również do deseru. Pochodzi od słowa "inzuppare", czyli maczać, nasączać. Jeżeli zupa, czy gulasz nazywany jest "zuppa" oznacza to, że można w nim maczać np. kawałki chleba. Natomiast zuppa inglese to włoska wersja angielskiego deseru trifle. Podobno po raz pierwszy został przyrządzony w XVI wieku na prośbę jednego z książąt d`Este, władcy Ferrary, który po powrocie z Anglii poprosił kucharza o odtworzenie "dolce", którego kosztował na dworze elżbietańskim. Nie wiadomo, czy już wtedy do sporządzenia tego deseru został użyty alkermes, produkowany przez florenckich mnichów korzenny likier o pięknej karminowej barwie. Przez wieki to on nadawał kolor i charakter deserowi, aż do początku XX wieku, kiedy upowszechniła się informacja, że intensywną czerwień likierowi nadaje koszenila, a tę pozyskuje się ze zmielonych owadów, zwanych czerwcami kaktusowymi.Wtedy to zarówno likier, jak i przyrządzany z jego dodatkiem deser stracił na popularności.

   Alkermes nie jest u nas dostępny, ale można zastąpić likier jakimś mocnym, słodkim winem, takim jak słodkie porto, czy malaga, lub słodkim wermutem, jak ktoś lubi.                                          

 

Zuppa inglese

Składniki (na 6 porcji):

1 litr mleka

8 żółtek

250 g cukru pudru

80 g maki pszennej

laska wanilii

skórka z połowy cytryny

200 g gorzkiej czekolady

12 podłużnych biszkoptów

pół szklanki wina do nasączenia

Przygotowanie:

1. Odlać pół szklanki mleka. Pozostałe mleko zagotować z wanilią i skórką cytrynową. Przecedzić.

2. Żółtka wymieszać z cukrem, mąką i pozostałym mlekiem. Dodać do gorącego mleka cały czas mieszając podgrzewać na wolnym ogniu. Nie dopuścić do zagotowania.

3. Gdy krem zgęstnieje podzielić na dwie równe części. Do jednej połowy dodać pokruszoną czekoladę i mieszać, aż czekolada się rozpuści.

4. Oba kremy odstawić do przestygnięcia. Aby nie dopuścić do powstania "kożucha" przykryć folią spożywczą lub aluminiową, dociskając folię do powierzchni kremu.

5. Biszkopty połamać na pół, kawałki zanurzać na chwilę w winie (dla dzieci może być dowolny sok) i układać na dnie pucharków. Na każdym biszkopcie wyłożyć krem czekoladowy, na nim kolejna warstwa biszkoptów, a na nich pozostały krem.

6. Schłodzić w lodówce przez około 2 godziny.

Buon appetito!



 

środa, 05 września 2012

     "Alla cacciatora" po włosku znaczy "po myśliwsku".  W ten sposób określa się potrawy z mięsa duszonego z dodatkiem wina oraz lokalnych warzyw i ziół. Danie to wywodzi się z Toskanii, ale znane jest w całych Włoszech i powstało mnóstwo jego lokalnych odmian. Największą popularność zdobył "Pollo alla cacciatora", czyli kurczak po myśliwsku, ale często w ten sposób przyrządza się królika, perliczkę lub dzika. W północnych regionach kraju częściej używa się białego wina, podczas gdy na południu niemal wyłącznie czerwonego.

    To pyszne, aromatyczne danie można jeść z ziemniakami, ale ja polecam do niego świeżą foccacię.                      

 

Pollo alla cacciatora,

   czyli kurczak po myśliwsku


Składniki:

1 kg kurczaka (może to być cały kurczak, podzielony na części lub ulubione kawałki)

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

3 marchewki

3 łodygi selera naciowego

szklanka czerwonego, wytrawnego wina

puszka krojonych pomidorów

sól

pieprz

dwie gałązki rozmarynu

kilka listków świeżej szałwii

gałązka tymianku

oliwa

Przygotowanie:

1. Kurczaka umyć i pokroić na części (ja użyłam osiem udek, więc ich nie kroiłam).

2. Cebulę i czosnek posiekać. Marchewki obrać, pokroić w drobną kostkę. Łodygi selera umyć, odkroić zielone końcówki, pokroić drobno.

3. Na dużej patelni rozgrzać trzy łyżki oliwy, smażyć kawałki kurczaka z obu stron przez około 10 minut, aż będą złote. Dodać czosnek, cebulę, marchewkę oraz seler. Posolić, odrobinę popieprzyć, dodać rozmaryn, tymianek i smażyć kolejne 10 minut. 

4. Wlać wino i pozwolić mu trochę odparować na dużym ogniu, następnie dodać pomidory, zmniejszyć ogień, przykryć i dusić co najmniej 30 minut. Gdy kurczak jest już miękki dodać szałwię i dusić jeszcze około 5 minut.

Buon appetito!

wtorek, 04 września 2012

   Nie mogę przejść obok nich obojętnie. Są piękne i praktyczne, do tego niezniszczalne. Żeliwne naczynia, pokryte barwną, porcelanową emalią produkowane są we Francji od 1925 roku. W fabryce we Fresnoy-le-Grand wciąż stosuje się tradycyjne techniki, każde naczynie odlewane jest w specjalnej formie piaskowej, którą po uzyskaniu odlewu rozdrabnia się, a piasek wykorzystuje do kolejnej formy.

   Francuska marka na swoje wyroby z żeliwa udziela dożywotniej gwarancji, ale za taki garnek na całe życie trzeba słono zapłacić. Ich ceny wahają się od kilkuset do tysiąca kilkuset złotych. Na szczęście Le Creuset to nie tylko naczynia żeliwne. W swojej ofercie firma ma także piękne naczynia kamionkowe w bardziej przystępnych cenach.

    Mój nowy nabytek to piękne, czerwone naczynie do zapiekania. Trzeba było coś w nim zapiec...

 

                  Rotolo di zucchini al forno,

                                         czyli roladki z cukinii z pieca


Składniki:

3 cukinie

200 g sera solankowego

mały słoik suszonych pomidorów w oliwie

sól

tymianek

czarne oliwki

oliwa

Przygotowanie:

1. Cukinie pokroić wzdłuż na cienkie plastry, obficie posypać solą i odstawić na co najmniej godzinę. Następnie osuszyć na papierowym ręczniku.

2. Plastry cukinii posmarować oliwą i opiekać na patelni grillowej. Lekko wystudzić.

3. Ser pokroić w kostkę, pomidory na połówki.

4. Naczynie żaroodporne posmarować oliwą. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.

5. Na każdy plaster cukinii nałożyć po kawałku sera, pomidora, posypać tymiankiem i zawinąć. Roladki układać dość ściśle w naczyniu żaroodpornym.

6. Gdy wszystkie roladki będą gotowe posypać całość tymiankiem, na wierzchu można ułożyć oliwki i zapiekać około 10-15 minut.

Buon appetito!

Szybko znikały... ;)