Durszlak.pl


free counters





czwartek, 31 stycznia 2013

    Marek Poncjusz Katon, żyjący na przełomie III i II wieku p.n.e polityk, pisarz i mówca rzymski zapisał się na kartach historii, jako zaciekły wróg Kartaginy. Słynął on z tego, że każdą mowę wygłaszaną w senacie kończył słowami:  Ceterum censeo Carthaginem esse delendam  ("A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć").  Nie doczekał on zagłady znienawidzonego miasta-państwa. Zmarł w 149 r. p.n.e., trzy lata przed zburzeniem Kartaginy przez Rzymian. Kato starszy pozostawił po sobie wiele dzieł, był autorem pierwszej rzymskiej encyklopedii Praecepta ad filium („Nauki dla syna”), a także podręcznika prowadzenia posiadłości ziemskiej De agri cultura („O gospodarstwie wiejskim”). Jest to najstarsze dzieło, pisane po łacinie prozą, które w całości przetrwało do czasów współczesnych. Zawiera ono wiele przepisów kulinarnych, a wśród nich sposób przygotowania globuli, kuleczek z ciasta smażonych w głębokim tłuszczu. Te pierwsze pączki sporządzano zagniatając mąkę orkiszową z odciśniętym zsiadłym mlekiem, a po usmażeniu polewano miodem. Zajadano się nimi w trakcie obrzędów na cześć Dionizosa, tzw. bachanaliów, organizowanych na początku wiosny.  Obrzędy te z czasem przerodziły się w rozpustne orgie, przez co senat zakazał ich obchodów w 186 r. p.n.e.

    Pączki z ciasta drożdżowego prawdopodobnie pochodzą z Austrii i Niemiec. Jedna z teorii mówi, że już w XIII wieku zaczęto je wypiekać w kuchniach klasztornych w ostatnich dniach karnawału, aby nabrać sił przed Wielkim Postem. Według innych źródeł pączek, jakiego znamy dzisiaj, po raz pierwszy został usmażony we Wiedniu w XVII wieku, przez niejaką Cecylię Krapf, której to pączki mają zawdzięczać swoją niemiecką nazwę – Krapfen.  Berlińczycy natomiast dzierżą palmę pierwszeństwa, jeżeli chodzi o nadziewanie pączków dżemem.

    Do Włoch pączki trafiły przez Trydent-Górną Adygę, który na przestrzeni wieków należał kolejno do Bawarii, Austrii i Włoch. Stamtąd zwyczaj smażenia słodkich kul z ciasta drożdżowego rozprzestrzenił się na cały kraj. W północnych regionach Italii używa się niemieckiej nazwy Krapfen i najczęściej  nadziewa je marmoladą.  Na południu kraju można spotkać się z określeniem bombolone lub bomba, a popularnym nadzieniem jest krem waniliowy.  



 

Bomboloni con crema pasticcera, 

czyli pączki z kremem

 

Składniki:

500 g mąki tortowej

5 g drożdży instant (1 1/2 łyżeczki) lub 12 g drożdży świeżych

200 ml mleka

50 g cukru

2 jajka

100 g masła w temperaturze pokojowej

szczypta soli

skórka otarta z połowy cytryny

1/2 litra crema pasticcera (przepis)

olej do smażenia

cukier do obsypania

Przygotowanie:

1. Wymieszać drożdże z mąką. Jeżeli używamy świeżych drożdży to należy je rozpuścić w kilku łyżkach ciepłego mleka.  Do mąki z drożdżami dodać cukier, sól, skórkę z cytryny. Dodać lekko roztrzepane jajka i podgrzane mleko (ewentualnie rozpuszczone drożdże). Ugniatać ciasto przez około 10 minut ręcznie lub przy pomocy robota kuchennego z hakiem do wyrabiania ciasta.

2. Dodawać po kawałeczku masło dalej zagniatając. Kolejne porcje masła należy dodawać wtedy, gdy poprzednia całkowicie się wchłonie. Zagniatać ciasto aż zacznie "odchodzić" od ścianek miski.

3. Ciasto przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 3 godziny.

4. Przygotować krem, odstawić do schłodzenia.

Gdy ciasto podwoi objętość wałkować delikatnie na grubość 2 cm. Starać się nie ugniatać już ciasta. Wykrawać kółka o średnicy 8 cm, układać na tacy przykrytej pergaminem oprószonym mąką. Przykryć i odstawić na godzinę.

5. Smażyć na oleju rozgrzanym do 170 stopni obracając kilkakrotnie. Wyjmować łyżką cedzakową i odsączać na papierowym ręczniku.

6. Gdy przestygną obtoczyć w cukrze i przy pomocy szprycy napełnić kremem.

Buon appetito!

 

bomboloni

  



20:57, alicjajulia , Dolci
Link Komentarze (3) »
niedziela, 27 stycznia 2013

    Kuchnia włoska, którą poznał i pokochał świat to przede wszystkim dania wywodzące się z tzw. cucina povera, czyli ubogiej kuchni. Pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku setki tysięcy Włochów wyemigrowało z biednych regionów kraju, głównie do Ameryki Północnej. Zasiedlali oni tłumnie dzielnice amerykańskich miast i metropolii, tworząc etniczne enklawy, zwane Little Italy (Małe Włochy). Sprzyjały one integracji, dawały poczucie wspólnoty, ułatwiały wspólne kultywowanie tradycji, także kulinarnych. W nowo otwieranych pizzeriach, osteriach, czy trattoriach gotowano tak, jak w ojczyźnie gotowała mamma, czy nonna. Imigranci nie pochodzili z zamożnych domów, więc dania które znali wywodziły się z prostej, ubogiej kuchni.

    Przez lata biedy i niedostatku włoscy chłopi nauczyli się komponować smaczne, zdrowe i różnorodne posiłki z niewielu dostępnych składników. Były to najczęściej produkty nadające się do długiego przechowywania, oraz sezonowe warzywa z przydomowych ogródków lub rosnące dziko na łąkach. Nie mogło zabraknąć także oliwy i wina. Podstawą diety były wówczas produkty zbożowe – chleb, makaron, ryż, polenta i nasiona roślin strączkowych, które dostarczały wiele drogocennego białka, gdyż mięso na chłopskim stole pojawiało się niezwykle rzadko. Wykorzystywano też resztki z poprzedniego dnia oraz czerstwy chleb, bo w biednej kuchni nic się nie mogło zmarnować.

   Mimo ograniczoności składników dania wywodzące się z cucina povera zaskakują różnorodnością i pomysłowością. Podbiły one serca smakoszy na całym świecie, czyniąc kuchnię włoską jedną z najbardziej lubianych na świecie. Nic dziwnego, cucina povera to kuchnia przede wszystkim smaczna i zdrowa.

   To cudowne, gdy kilka łatwo dostępnych składników tworzy pyszne i sycące danie.  

 

              Schiacciata con patate,

czyli drożdżowy placek z ziemniakami

 

Skladniki:

400 g mąki pszennej

1 łyżeczka drożdży instant

1 szklanka letniej wody

5 dużych ziemniaków

gałązka rozmarynu

oliwa

sól

opcjonalnie dowolny ser starty na dużych oczkach

Przygotowanie:

  1. Mąkę wymieszać z drożdżami, dodać wodę, wyrabiać przez około minutę. Jeżeli ciasto jest zbyt zbite można dodać więcej wody. Dodać płaską łyżeczkę soli i oliwę, wyrabiać aż będzie sprężyste i gładkie. Przełożyć do natłuszczonej miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce na około 2 godziny.
  2. Ziemniaki umyć, obrać i pokroić na cienki plastry. Skropić oliwą i dokładnie wymieszać.
  3. Wyrośnięte ciasto rozciągnąć cienko na natłuszczonej oliwą blasze. Cienką warstwą ułożyć plasterki ziemniaków, posypać solą i igiełkami rozmarynu. Odstawić na pół godziny.
  4. Nagrzać piekarnik do 220 – 230 stopni. Piec schiacciatę przez około 20 minut, aż ziemniaki zaczną się rumienić. Pod koniec pieczenia można posypać dowolnym startym serem (ja użyłam provolone) i piec do momentu aż ser się rozpuści.
  5. Podawać po lekkim przestudzeniu.

 

Buon appetito!

 

focaccia



wtorek, 22 stycznia 2013

    Dzisiaj nie będzie gotowania. Dzisiaj będzie obiecywany cud nad cudy z La Bottega.

    Burrata di buffala to świeży ser z bawolego mleka, z rodzaju a pasta filata (ciągnący się). Pochodzi z Apulii, jednego z południowych regionów Włoch. Przypomina nieco mozzarellę, ale jest od niej delikatniejszy i smaczniejszy. Ma kształt serowej sakiewki, wewnątrz której kryje się miękkie, śmietankowe wnętrze, zwane stracciatella pugliese. Tradycyjnie sakiewki przewiązane są liśćmi rośliny z rodzaju Asphodelus (Złotogłów). Obecnie coraz częściej można kupić burratę w pojemnikach plastikowych lub workach, zanurzone w łagodnej solance. 

    Burrata po włosku znaczy maślany i odnosi się do cudownie maślanego smaku tego sera. Zapach jest słodki, mleczny z delikatną nutą kwasu mlekowego. Podawać ją można tak, jak mozzarellę z pomidorami i bazylią, ale prawdziwi koneserzy twierdzą, że najlepiej smakuje z kropelką doskonałej, świeżej oliwy.

   Buon appetito!

 

burrata

 

stracciatella pugliese

Tagi: burrata ser
15:05, alicjajulia , Antipasti
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 stycznia 2013

    Technika zawiodła, czas sięgnąć do tradycji. Nasz nowoczesny ekspres ciśnieniowy musiał pojechać na wycieczkę do serwisu, wymaga wymiany uszczelek i dokręcenia paru śrubek. I jak tu żyć bez porannego cappuccino i popołudniowego espresso?

   Na szczęście Alfonso Bialetti podarował światu Mokę. Jest to ekspres niskociśnieniowy do kawy, produkowany we Włoszech, w niezmienionej formie, od osiemdziesięciu lat. Charakterystyczny kanciasty kształt Moki znany jest na całym niemal świecie. To proste urządzenie składa się z kilku raptem elementów: dolnego zbiornika, dwóch filtrów, uszczelki i górnego pojemnika. Klasyczny model wykonany jest z duraluminum, a uchwyty z bakelitu. Obecnie coraz częściej spotkać można kawiarki ze stali, w różnych wersjach kolorystycznych, a także przystosowane do używania na płycie indukcyjnej.

    Moka to podstawowy element wyposażenia niemal każdej włoskiej kuchni. Podobno 90 % Włochów posiada co najmniej jedną taką kawiarkę, a nierzadko kilka, różniących się wielkością.

    Przygotowanie kawy w takim urządzeniu jest niezwykle proste: do dolnego zbiornika nalewamy wodę, nakładamy lejkowaty filtr, do którego sypiemy średnio zmielona kawę, delikatnie ubijamy i nakręcamy górny zbiornik. Następnie stawiamy urządzenie na płycie kuchennej i czekamy aż kawa się zaparzy. Gdy górny zbiornik napełni się, zestawiamy kawiarkę i delektujemy się aromatycznym napojem. 

 

    A do kawy proponuję pyszną tartę kasztanową.

 

Crostata di castagne,

czyli tarta kasztanowa

 

Składniki:

Ciasto:

400 g mąki tortowej

200 g masła

150 g cukru pudru

4 żółtka

Nadzienie kasztanowe:

1 puszka puree kasztanowego (ok. 440 g)

1 szklanka śmietanki 18 %

2 łyżki brązowego cukru Damerara

4 jajka

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Przygotowanie:

1. Przesiać mąkę, dodać cukier, posiekać z zimnym masłem. Dodać żółtka, zagnieść gładkie ciasto. Zawinąć w folię i chłodzić w lodówce przez co najmniej pół godziny.

2. Puree kasztanowe zmiksować ze śmietanką, dodać cukier, jajka i ekstrakt waniliowy. Zmiksować na gładką masę.

3. Nagrzać piekarnik do 180 stopni. 3/4 ciasta rozwałkować i wylepić nim dno i boki formy do tarty. Nakłuć widelcem, przykryć kawałkiem papieru do pieczenia i obciążyć suchą fasolą. Podpiec około 10 minut. Zdjąć obciążenie i papier. Nałożyć nadzienie, wyrównać powierzchnię.

4. Pozostałą część ciasta rozwałkować, wyciąć paski i ułożyć kratkę na powierzchni tarty.

5. Piec około 50 minut.

Buon appetito!

 

crostata di castagne



  

Tagi: kasztan tarta
14:54, alicjajulia , Dolci
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 stycznia 2013

    Jest takie miejsce w Poznaniu, gdzie czuć prawdziwie włoski klimat. To delikatesy "La Bottega" znajdujące się na świętym Wojciechu. Sklep oferuje oryginalne włoskie przysmaki, przepyszne sery, wędliny, miody, oliwy, czy wino. Wśród serów można znaleźć doskonałe Parmigiano Reggiano, Grana Padano, Pecorino Romano, ale także mniej znane u nas gatunki, jak Valchiavenna, Robiola Stagionata, Piave Mezzano, oraz wiele innych. Ostrożnym i niezdecydowanym właścicielka chętnie proponuje spróbowanie serów przed zakupem. 

    W "La Bottega" można się także zaopatrzyć w klasyczne włoskie salumi: Speck, Prosciutto Cotto, Prosciutto Crudo, Porchetta, a także różne rodzaje salame, w tym słynną toskańską Finocchiona. Nie może także zabraknąć prawdziwej włoskiej Mortadeli. Niewątpliwym plusem jest sposób krojenia i pakowania, cieniutkie jak bibułka plasterki układane są jeden obok drugiego na kawałku pergaminu.

    To nie wszystkie przysmaki, które oferuje "La Bottega", ale pewnie nie raz jeszcze napiszę o tym cudownym miejscu. Aktualnie trwa u nich przerwa urlopowa, otwierają ponownie 10 stycznia. Na razie pocieszam się resztką ryżu Carnarolli, który kupiłam podczas mojej ostatniej wizyty i ostatnim kawałkiem Grana Padano. Na szczęście 10 stycznia już za dwa dni.

    A już wkrótce prawdziwy hit z "La Bottega". Cud nad cudy... :)


 

Risotto alla zucca,

czyli risotto z dynią


Składniki:

400 g ryżu do risotto

300 g oczyszczonej dyni

1 cebula

1 litr bulionu

1/2 szklanki białego wina

50 g masła

100 g Parmigiano Reggiano lub Grana Padano

oliwa

Przygotowanie:

1. Cebulę drobno posiekać, dynie pokroić w kostkę.

2. W garnku o grubym dnie rozgrzać kilka łyżek oliwy, zeszklić cebulę. Dodać dynię, smażyć chwilę aż dynia zmięknie. Wsypać ryż i smażyć jeszcze przez chwilę.

3. Wlać wino, odparować.

4. Wlać tyle bulionu, aby przykrył ryż, gotować powoli, dolewając bulion, w miarę wchłaniania płynu przez ryż.

5. Zestawić z ognia, gdy ryż jest jeszcze odrobinę twardy. Dodać masło i ser. Pozostawić na dwie minuty, aby ryż wchłonął tłuszcz i podawać.

Buon appetito!

 

risotto di zucca

 

Tagi: dynia ryż
21:29, alicjajulia , Primi piatti
Link Komentarze (4) »